Gaba

StoRy RunneRs

Lubię biegać! Daje mi to poczucie wolności i jest chyba jedną z najbardziej naturalnych czynności przypisanych naszemu gatunkowi (podobnie jak odżywianie, wydalanie, rozmnażanie, no i myślenie oczywiście). W końcu „nogi za pas” braliśmy od zawsze w historii gatunku w chwilach zagrożenia czyli bieganie ratowało nam życie 🙂

Myślę, że dzisiaj także może je ratować, biorąc pod uwagę zagrożenia wynikające z wygodnego i leniwego życia większości populacji. Moje bieganie też w pewnym sensie ratuje mi życie – biegam nie tylko po to, by być w formie, dla lepszego samopoczucia i cudownych endorfin, ale także, i to szczególnie intensywnie, w chwilach kiedy mam dość ludzi i otaczającej mnie głupoty. Poza tym lubię ludzi, dużo z nimi pracuję, także z dość trudnymi klientami, dlatego dobrze jest konstruktywnie odreagować.

Moje bieganie trwa już kilka lat. Miewałam w tym czasie różne etapy – mniej i bardziej intensywne, przerwy, myśli o rezygnacji. Moim osobistym motywatorem jest bieganie mojego męża – zawsze według planu, bez względu na stan ducha czy ciała, warunki atmosferyczne i inne przeszkody. Przyznaję mu rację, kiedy mówi „Wszystko jest w twojej głowie”, bo wiem, że to prawda. I podziwiam jego biegowy progres – widoczny po trzech intensywnych latach. Od początku towarzyszę mu też w jego startach i kibicuję. To „towarzyszenie” sprawiło, że także złapałam bakcyla i zaliczyłam kilka startów. Mój obecny zasięg to 10 km, ale może kiedyś skuszę się na jakiś fajny maraton 🙂 Zobaczymy.

W zeszłym roku byłam widzem i kibicem podczas 39. ASICS Stockholm Maraton. Robiłam rozeznanie na tegoroczny wyjazd i start Tomka w jego 40. jubileuszowej edycji . Bardzo przeżyłam to wydarzenie, wbiegających na metę na Stadionie Olimpijskim w Sztokholmie oklaskiwałam z prawdziwym podziwem. Wielu walczyło do ostatniego metra – to było coś! W tym roku organizator maratonu przygotował także start na 5 km – ASICS High Five, który odbędzie się 1 czerwca 2018 r. o 17.30 (dzień przed maratonem). Meta High Five znajduje się na Stadionie Olimpijskim z 1912 roku i przez tę samą przebiegną dzień później maratończycy. Nie zastanawiałam się długo – biegnę, to moja szansa na świetny finisz! Biegnę w ekipie stoRy RunneRs!

Tekst i filmik: Gabriela Glajcar