Wrażenia z 39 ASICS Stockholm Marathon

StoRy RunneRs

Nie, niestety nie biegłam maratonu w Sztokholmie, ale za to byłam bardzo aktywnym kibicem i zrobiłam niezłe rozeznanie na 2018 rok. Moją przygodę z 39. edycją maratonu rozpoczęłam od wizyty na EXPO 2017.

Kiedy tam dotarłam w godzinach około południowych 2 czerwca atmosfera była już mocno sportowa. W drodze na EXPO mijałam uczestników 39 ASICS Stockholm Marathon niosących na plecach worek z pakietem startowym. Wszyscy zadowoleni, uśmiechnięci, rozgadani, w grupach lub w pojedynkę, zawsze w butach sportowych dobrej marki na nogach. EXPO i Zeta Pasta Party odbywało się na terenach sportowych Ostermalms Idrottsplats, tuż za słynnym 1912 Olimpic Stadium, na który wbiegali maratończycy następnego dnia. Zaś linia startu maratonu znajdowała się kilkaset metrów niżej w dół ulicy Lidingovagen przy wejściu na EXPO. Miło było być częścią tego miejsca na dzień przed startem. Biegacze odbierali pakiety startowe, zwiedzali stoiska firmowe i wystawy innych biegów, także maratonów z innych krajów (np. fińskiego – Helsińskiego, holenderskiego – Amsterdamskiego czy wreszcie greckiego – trasą historycznego biegu znanego chyba wszystkim Europejczykom).

Jak wcześniej wyczytałam na oficjalnej stronie maratonu sztokholmskiego podczas tegorocznego EXPO można było zapisać się już na start w przyszłorocznym, jubileuszowym, bo 40 ASICS Stockholm Marathon 2018, z czego skorzystałam zapisując mojego męża. Dzięki decyzji podjętej 2 czerwca 2017 mogłam skorzystać z najniższej ceny wynoszącej 91 euro oraz otrzymałam koszulkę treningową gratis. Jak poinformowała mnie płynnym angielskim uśmiechnięta Szwedka z obsługi punktu rejestracyjnego skorzystałam z układu podwójnej wygranej (win-win deal) czyli i tanio i koszulka za darmo (normalnie trzeba za nią zapłacić dodatkowe 31 euro). Zachwycona ilością biegów w różnych krajach, także półmaratonów czy ważnych dziesiątek, z radością zaplanowałam swoje podróże połączone z bieganiem (męża i własnym) na kolejne kilka lat. Warto było przylecieć na EXPO 2017!

Zeta Pasta Party odbywała się w namiotach na zewnątrz, zerknęłam tylko na pyszne jedzonko w kilku wariantach i skorzystałam z chwili przerwy kładąc się na pobliskim trawniku, z czego przede mną skorzystało już wielu innych uczestników imprezy, miejsca jednak nie zabrakło. Na scenie występowali muzycy – soliści, czy gitarowe duety grając przyzwoite rockowe kawałki, a atmosfera przypominała letni piknik sportowy, w powietrzu unosił się miks zapachu wyznaczonych celów, ambicji, pragnień i oczekiwania. Fantastyczne przeżycie! W drodze do centrum udało mi się pokonać około 5 kilometrów wyznaczonej trasy biegowej i dotarłam na Gamla Stan – tam, gdzie rozpoczęłam swoje spotkanie z maratończykami nazajutrz.

Sobota, 3 czerwca 2017, przywitała uczestników maratonu chmurami i nieco niższą temperaturą, ok. 18 stopni Celsjusza, choć niestety około południa, gdy pierwsza grupa zawodników wystartowała, zrobiło się bardzo duszno i wilgotność powietrza wzrosła. Niestety, dla biegaczy, pojawiły się tylko nieznaczne opady. Mimo, iż trasa nie wydawała się na pozór trudna, jednak jej profil do płaskich nie należał. Kiedy na 5 kilometrze, gdzie stałam, pojawili się pierwsi biegacze poczułam wzruszenie, tak jakbym sama uczestniczyła w maratonie. Wzdłuż trasy stało wielu ludzi z radością i zapałem kibicującym maratończykom. W pierwszym, nieznacznym, ale jednak kilkusetmetrowym podbiegu towarzyszyła im także muzyka i doping wzmocniony sprzętem nagłośnieniowym w punkcie muzycznym, w którym można było obserwować biegaczy także na ogromnym telebimie. Tam właśnie postanowiłam się zatrzymać, aby zobaczyć po raz drugi czołówkę maratonu, która przebiegała tędy ponownie zataczając drugie okrążenie, po wypełnionej zielenią i sielskimi widokami części trasy biegnącej Ladugardsgardet i na wyspie Djurgarden.

Potem szybko przemieściłam się metrem na Stadion Olimpijski, by nie przegapić wbiegających tam po dwóch godzinach najlepszych maratończyków. Gdy dotarłam na miejsce trybuny stadionu zajęte były w połowie, z czasem przybywało coraz więcej kibiców, którzy jak ja chcieli zobaczyć najlepszych, ale także swoich ojców, matki, mężów, żony, siostry, braci, znajomych, przyjaciół. Wszyscy biegacze witani byli oklaskami. Wielu kibiców trzymało własne transparenty i krzyczało wspierając biegaczy na ostatnich metrach. A ci byli niesamowici! Niektórzy wbiegali na stadion resztkami sił, a potem aplauz publiczności i własna determinacja dodawała im skrzydeł. Widziałam niesamowite finisze i to nie w wykonaniu najlepszych, którzy raczej wbiegali na stadion pojedynczo, ale zwykłych uczestników walczących o każdą minutę swojego zaplanowanego i realizowanego rezultatu. To było naprawdę piękne!

Zatem polecam udział w kolejnym, jubileuszowych 40 ASICS Stockholm Marathon, który już za rok 2 czerwca 2018 roku. Możecie w nim biec, do czego szczerze zachęcam, ale też towarzyszyć swoim biegaczom. Trasa co prawda jeszcze nieznana, ale na pewno będzie równie piękna jak poprzednia. Nie wyobrażam sobie zresztą brzydkich czy mało interesujących tras w mieście tak pięknym jak Sztokholm, nie bez powodu zwanym Stolicą Skandynawii.

 

Więcej zdjęć i filmiki znajdziecie na moim facebooku. Zapraszam!

More by Gabriela Glajcar